5 pytań, na które najczęściej odpowiadam na początku terapii

Bez zbędnych wstępów pytanie numer jeden 🙂

Ile to potrwa?

Żaden dobry Logopeda na początku terapii nie powie: załatwimy sprawę w trzy miesiące, albo: tu jest roboty na dwa lata. Bardzo wiele zależy od Dziecka i współpracy z Rodzicami, od tego, czy dziecko systematycznie ćwiczy, czy „po drodze” nie okaże się, że Dziecko ma jakieś dodatkowe problemy, np. ze słuchem. Nawet mając dwoje Dzieci z tą samą wadą, w tym samym wieku, nie mamy gwarancji, że skończymy terapię w tym samym momencie. Miałam w swojej praktyce przypadek, że rodzeństwo zaczynało terapię razem i jedno z Dzieci skończyło ją wcześniej, drugie potrzebowało więcej czasu. Jest to zupełnie normalne, ale nie da się tego w żaden sposób przewidzieć.

Czy muszę ćwiczyć tyle czasu, co pani?

Oczywiście, że nie. Logopeda ćwiczy z dzieckiem wiele różnych funkcji, np. prawidłowe oddychanie, słuch fonematyczny, wywołuje głoskę. Ja zostawiam Rodzicowi takie ćwiczenia, które są konieczne, ale nie będą obejmować tych wszystkich aktywności. Najczęściej są to ćwiczenia utrwalające to, nad czym pracowaliśmy z Dzieckiem w trakcie terapii albo ćwiczenia usprawniające narządy artykulacyjne lub słuch. Poza tym nie znam Dziecka, które wytrzymałoby 45-minutową „lekcję” z Rodzicem 🙂 Nawet moje własne nie dają rady. Dużo lepsze efekty daje praca po 5 minut dziennie, ale kilka razy. Jeśli są to ćwiczenia narządów mowy, to trzeba się ich nauczyć i ćwiczyć z dzieckiem przy porannym i wieczornym myciu zębów, w samochodzie w korku, w wannie w kąpieli. Ćwiczenia logopedyczne to nie śmiertelnie poważna sprawa – zróbmy z tego zabawę, przerywnik podczas innych zajęć, powygłupiajmy się, jeśli się da. Dzieci wtedy o wiele chętniej ćwiczą, a często nawet nie zauważają, że ćwiczą.

A co, jeśli zrobię coś źle? Ja się na tym nie znam.

Oczywiście, że Rodzic nie ma obowiązku znać się na prowadzeniu terapii. Ale od tego, by nie robić błędów ma Logopedę.

Po pierwsze, Logopeda zawsze powinien pokazać Rodzicowi, jak dane ćwiczenie wykonać. Jeśli nie ma takiej możliwości, bo np. pracuje z Dzieckiem w przedszkolu i z Rodzicem się nie spotyka, to powinien dane ćwiczenie jak najdokładniej opisać (tu wznosimy się na wyżyny kreatywności, bo to, co jest oczywiste dla nas, Logopedów, dla Rodzica wcale nie musi być proste do wyobrażenia sobie 🙂 ).

Po drugie, trzeba mieć kontakt z Logopedą. Jeżeli czegoś nie wiem, jako Rodzic, to pytam. Piszę w zeszycie – Logopeda odpowiada, dzwonię do przedszkola w godzinach pracy Logopedy, umawiam się na spotkanie, piszę maila, przychodzę na konsultacje – sposobów na znalezienie kontaktu jest niemało, trzeba próbować. I nie dać się zbyć.

Po trzecie, po to spotkania z Logopedą powinny odbywać się co tydzień, systematycznie, żeby na bieżąco sprawdzać rezultaty pracy w domu i ewentualnie korygować. W tydzień nie narobi się wielkich szkód, jeśli spotkania są raz na miesiąc (a zdarza się to), to faktycznie można coś zepsuć systematyczną, ale nieprawidłową pracą.

Czy ten zeszyt jest konieczny?

Oczywiście. Nie będę tu pisać od nowa całego elaboratu, bo już raz wyjaśniłam, po co i Dziecku, i Rodzicowi, i Logopedzie zeszyt. Zajrzyjcie tutaj.

Nie mam czasu, żeby z nim siedzieć i ćwiczyć. Pani nie wystarczy?

Absolutnie nie. Z terapią logopedyczną jest dokładnie tak samo, jak z grą na instrumencie (od kiedy moja młodsza córka gra na wiolonczeli, widzę to bardzo wyraźnie). Jeśli nie będzie codziennych ćwiczeń, to po prostu nie nauczymy się grać. Rehabilitacja raz w tygodniu, bez codziennych ćwiczeń, też nie przyniesie efektów. Aparat ortodontyczny zakładany raz w tygodniu nie wyprostuje nam zębów. Przykłady mogę mnożyć 🙂

I wcale nie trzeba „siedzieć i ćwiczyć”. Każdą okazję można wykorzystać do ćwiczeń, pisałam o tym wyżej. Między innymi dlatego nie daję Dzieciom „kserówek” do kolorowania, czasem daję coś do narysowania, ale to jest zazwyczaj praca twórcza na 5-10 minut. Wolę wierszyki, zdania, których Rodzic może się nauczyć na pamięć i powtarzać z Dzieckiem, np. w drodze do przedszkola. Wtedy czas na ćwiczenia można znaleźć przy każdej czynności.

To te najczęściej zadawane mi pytania, jeśli macie jakieś inne – piszcie 🙂

 

7 thoughts on “5 pytań, na które najczęściej odpowiadam na początku terapii

    1. Barbara Dudzik Post author

      Czy masz na myśli życzliwość specjalistów, w tym logopedów? 🙂 Jeśli tak, to ja uważam, że trzeba szukać takiego, z którym będzie nadawało na tych samych falach.

      Reply
  1. Karolina | Odnova

    Bardzo przydatny tekst.
    Dla mnie o tyle ważny, że sama w domu wykonuje ćwiczenia zalecone przez naszą logopedę dla mojego dwuletniego synka. Mamy lewostronny rozszczep wargi i podniebienia i czeka nas duzo pracy.

    Reply
    1. Barbara Dudzik Post author

      Dziękuję 🙂 O tak, przed wami naprawdę dużo pracy, ale rozpoczęta wcześnie powinna dać duże efekty 🙂 Pozdrawiam i życzę wytrwałości 🙂

      Reply
  2. Kasia Pisula

    artykuł idealny dla mnie, bo właśnie kilka dni temu byłam na spokaniu z logopedą w przedszkolu mojego syna. Nasuwa mi sie jeszcze pytanie czym się sugerować przy wyborze logopedy poza przedszkolem? U nas niestety te spotkania są bardzo króciiutkie i sama Pani logopeda stwierdziła, że to będzie za mało. Będę wdzieczna za każdą wskazówkę

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *